Solidarność i szlachetność dla prześladowanych

Dzisiejsze „Le Figaro” na pierwszej stronie donosi, że francuski episkopat mobilizuje się pod hasłem pomagania chrześcijanom Iraku. Podtytuł podkreśla, że delegacja prowadzona przez kardynała Filipa Barbarina jest teraz w Kurdystanie, by organizować pomoc dla chrześcijan, wygnanych ze swych domów (od siebie dodam – np. z miasta Mossul) przez dżihadystów... Pierwsza strona tego wielkiego francuskiego dziennika przynosi też duże kolorowe zdjęcie z wczorajszego spotkania kardynała Barbarina w wiosce Karemiesh, w kościele św. Barbary, z owymi wyznawcami Chrystusa!... Kardynał Barbarin, kapłan o daleko wykraczającym poza Francję autorytecie, arcybiskup Lyonu, „Primat de Gaules”, udał się do Iraku wraz w biskupem Evry Michalem Dubost, oraz prałatem Pascalem Gollinischem, odpowiedzialnym za francuskie, katolickie „Dzieło na rzecz Wschodu”. Ta podróż jest wyrazem woli rzeczywistego otoczenia autentyczną opieką prześladowanych dziś chrześcijan Iraku i ogólnie Lewantu...

Jak mi mówi francuska działaczka katolicka, która niegdyś wielce pomagała naszej „Solidarności”, najwyższy czas, by udzielić prawdziwego wsparcia chrześcijańskim blisko-wschodnim ofiarom dżihadu. Dodaje: Trzeba jasno wykazać, że światowy katolicyzm to jedna wielka, braterska rodzina! To dla nas samych, dla rozrzuconych po całym świecie wyznawców Chrystusa sprawa pierwszorzędnej wagi. Musimy światu, samym sobie, naszej niekiedy tak krytycznie nastawionej młodzieży - wykazać, że chcemy naprawdę praktykować katolicki uniwersalizm, że nasze kościoły są mocne siłą rzeczywistego braterstwa, że Kościół to nie jakaś formalistyczna administracja, lecz aktywny budowniczy miłości bliźniego...


Rozmówczyni wyraża nadzieje, że Polska – kraj, który pod hasłem "solidarności" wyzwolił się z oków totalitaryzmu, też wiele w tej dziedzinie dokona. Kończąc dodaje, że za wszelką cenę i także ze względu na naszą młodzież, my i cały Kościół musimy wykazać się aktywną szlachetnością. Niestety, jak stwierdza owa rozmówczyni, spotkała ona się z - co prawda dość wyjątkowymi - wypadkami przechodzenia młodych Francuzów na Islam, a to zapewne, ponieważ pewne środowiska islamskie imponują im poglądami, umieją otaczać ich opieką!

Ze swej strony rząd Francji zapowiedział posunięcia zmierzające do ułatwiania chrześcijanom Iraku i Syrii uzyskiwanie azylu we Francji. To piękny i mądry gest. Jednak duchowni wschodnich obrządków podkreślają nieraz wagę tego, by na Bliskim Wschodzie jednak utrzymały się owe wspólnoty, obecne tam od czasów apostolskich!

Z kolei odnotuję, że, jak donoszą tutejsze mass-media, rezydujący w Bagdadzie rząd Iraku liczy się z możliwością ataku dżihadystów na to miasto. Ów rząd, jak słychać, obawia się, iż atakujący użyją broni chemicznej... Ponoć eksperci podejrzewają, że dżihadyści wyposażyli się w ruchome laboratoria, mogące wyprodukować różnego rodzaju broń chemiczną, czy też inne bronie masowego rażenia! Tutejsza prasa donosi także, że dżihadyści, którzy w Syrii czy w Iraku opanowali kilka (co prawda niewielkich) szybów naftowych, już handlują ropą naftową, co przynosi im około miliona dolarów dziennie - „a to dopiero początek”...

Jeden z mych rozmówców zarzuca mi, iż za bardzo biorę na serio „propagandowe pogróżki dżihadystów”. Pozwolę sobie odpowiedzieć mu przez przypomnienie, że w latach trzydziestych ubiegłego stulecia wielu lekceważyło „Mein Kampf” Hitlera i zawarte w nim pogróżki... Naturalnie, dziś sytuacja jest zupełnie inna niż wówczas. Ale jestem pod wrażeniem bojowego i propagandowego rozmachu fanatycznych Islamistów, ziejących nienawiścią do Zachodu, i także - co istotne - do chrystianizmu. Doświadczenie uczy, że trzeba umieć mądrze reagować, póki po temu czas.

http://maciejmorawski.blox.pl
Trwa ładowanie komentarzy...