Nielegalni imigranci w UE

„Le Figaro” dziś w swym artykule wstępnym bije na alarm!! Stwierdza, że olbrzymia fala nielegalnych imigrantów stanowi dla Francji i dla całej Unii Europejskiej niesamowicie ważny i groźny problem. Ów artykuł wstępny nosi tytuł o mocnej wymowie: „Europe joue sa survie”, co mniej więcej oznacza: „Europa walczy o swe dalsze istnienie”! Jedno oczywiste: uderza dość chyba dramatyczna tonacja całej tej wypowiedzi!! Podkreślę - co wielce istotne - że „Le Figaro”, to dziennik wysoce odpowiedzialny, ceniony za umiar i rzetelność swych tekstów!

Zagadnienie zalewu Francji i kilku innych krajów Unii przez „falę” imigrantów jest oczywiście często w takiej lub innej tonacji poruszane przez tutejsze środki masowego przekazu. A liczne kręgi francuskiego społeczeństwa stykające się na co dzień z problemem tej, nie zawsze całkiem słusznie zwanej „afrykanizacji” całych dzielnic, np. podparyskich miasteczek, są tym zjawiskiem coraz to bardziej „zirytowane”. Irytacja ta i towarzyszący jej oczywisty niepokój, wyraża się m.in. wzrostem wpływu Frontu Narodowego Mariny Le Pen. Te, coraz to bardziej wyczuwalne obawy zwiększa fakt, iż pewna część sfrustrowanych kryzysem i bezrobociem młodych z rodzin, niekiedy od dawna już tu zadomowionych imigrantów wyznania muzułmańskiego - coraz częściej ulega np. internetowej propagandzie fanatycznych islamistów.


Do Francji nielegalni imigranci napływają ponoć w pierwszym rzędzie z Włoch. Część z nich próbuje tu (na ogół nielegalnie) osiąść. Inni starają się przedostać do Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemiec czy ponoć też Szwecji. Ich nielegalne obozowiska w pobliżu niektórych miast (np. w okolicach Calais) - stanowią dla miejscowych lokalnych władz trudne zagadnienie!!

Jedno zdaniem poważnych socjologów jest oczywiste. Owa stale wzrastająca fala imigrantów zaczyna juz w pewnej mierze zmieniać „charakter etniczny” Europy. Takiemu zjawisku siłą rzeczy towarzyszą napięcia. Należy też brać pod uwagę fakt, iż na ogół rodziny imigrantów są o wiele bardziej wielodzietne niż te, jeśli to tak wypada określić, „rdzennych europejczyków”. Już kilka lat temu wybitny polski uczony, profesor Witold Kieżun powiedział mi, iż za jakiś czas może dojść do tego, że w pewnych miastach np. Belgii muzułmanie będą stanowić większość, tym samym kierować samorządem lokalnym...

Jak na całokształt tych zjawisk należy zareagować.? Jak mawia jeden z mych przyjaciół politologów - w pierwszym rzędzie trzeba dostrzec ogrom tych zjawisk i ich nadchodzące wielkimi środkami skutki!! Jak dotąd w modzie jest w tej dziedzinie „strusia polityka”! Należy też oczywiście „zreformować” postanowienia układu w Schengen, tak lub inaczej zwiększyć kontrole graniczne, ogólnie biorąc - choć to niezwykle trudne - metodami administracyjnymi „przyhamować” napływ i „krążenie” po Unii nielegalnych imigrantów. Ale co najważniejsze - pilnie trzeba podjąć naprawdę energiczne działania, by ustabilizować sytuację w takich krajach, jak Libia, Syria. Irak i inne. Jasne, że chodzi o niezwykle trudne zadanie, ale trzeba na serio zadbać o to, by w państwach na obrzeżach Europy, by np. w całym szeroko pojętym regionie Morza Śródziemnego - zapanował porządek i pokój... By te regiony – przy pomocy mądrze zacieśnionej współpracy gospodarczej z nami - weszły na drogę rozwoju...

Wiem, że chodzi o zadanie niezwykle trudne. Wszak także w wyniku błędów tych, lub innych polityków Zachodu, w owych „regionach” szerzy się zamęt, wzmacniają się nienawidzący nas „dżihadyści”. Ale mimo wszystko będziemy musieli (UE wspólnie z USA) „wziąć byka za rogi”. Drogą interwencji militarnych doprowadzić tam do porządku, pokonać fanatyków spod znaku dżihadu, których propaganda - jak słyszę - nie waha się głosić, że wielki kalifat islamski opanuje ogromne obszary, pokona „niewiernych? Nawet czasem ponoć owa propaganda zapowiada „zalanie” Europy przez Islam!

Jedno pewne. Chodzi o SPRAWĘ KAPITALNEJ WAGI dla naszej przyszłości!!
Trwa ładowanie komentarzy...